Agencja Interaktywna Kraków
pływacy - pływanie
To były przepiękne wakacje. Razem z przyjaciółmi wybraliśmy się na wczasy do Egiptu. Już w Polsce byliśmy zachwyceni hotelem w jakim przyjdzie nam spędzić te dwa tygodnie. Blisko plaży, luksusowe apartamenty, znakomite jedzenie no i ten basen nad basenami. Wiedzieliśmy, że przyjechaliśmy nad morze, ale basen miał być na wypadek, gdyby pogoda nie dopisała. Co prawda sprawdzaliśmy wakacyjne prognozy, ale wiadomo jak to z prognozami jest. Raz się potwierdzą a raz nie. Zwłaszcza te długoterminowe.
Tak też było i w naszym przypadku. Pierwsze 3 dni upalnego słońca przesiedzieliśmy na plaży, czerpiąc pełnymi garściami ze wszystkich dobrodziejstw tego kurortu. Nad basen zachodziliśmy tylko późnym wieczorem, gdy chcieliśmy się wykąpać a nad morze lepiej było nie wychodzić. Po zmroku nie było tam ani ratowników ani patroli policji a miejscowi chuligani urządzali sobie wyścigi quadów i inne rozrywki. Czwartego dnia pogoda się pogorszyła. Z początku mieliśmy pójść na basen, ale przypomnieliśmy sobie, że na taka okazje zostawiliśmy wycieczkę w głąb lądu aby obejrzeć piramidy i inne cuda starożytnego Egiptu. Dopiero kolejne pochmurne dni, przeplatane silnym wiatrem oraz ulewnymi deszczami zmieniły nasze wakacyjne plany. Obsługa poinformowała nas, że do dyspozycji jest przecież basen. Był to otwarty basen, wiec nie rozumieliśmy o co im chodzi. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy z ukrytych wnęk zaczęły wysuwać się długie metalowe ramiona, tworząc nad basenem szkielet przypominający pajęczą sieć. Z centralnie umieszczonej zaś kolumny wysunęły się zaś zwoje niezwykle wytrzymałego materiału, pokrywając szczelnie cały sztucznie utworzony dach basenu. To było jak film szpiegowski. Jeszcze długo po powrocie do kraju wspominaliśmy te wakacje i chwile spędzone na najdziwniejszym basenie, w jakim zdarzyło nam się pływać.